czwartek, listopada 28, 2013

1.Chyba nie trafił.

Doncaster, 5.11.2013

Przystanęłam przed dużymi dębowymi drzwiami i niechlujnie zaczęłam wyrzucać całą zawartość mojej  niewielkiej torebki, w celu poszukania kluczy. Po co mi tyle rzeczy? Zastanowię się  nad opcją chowania ich pod wycieraczkę tak jak robią to celebryci w tych wszystkich hollywoodzkich filmach. Gdy w końcu znalazłam moją zgubę, która okazała się leżeć na samym dnie torebki, włożyłam klucz do dziurki, przekręciłam i nacisnęłam klamkę,  po czym pchnęłam je do przodu. Gdy tylko przekroczyłam futrynę drzwi, rzuciłam moją czarną kurtkę gdzieś na półkę i w biegu ruszyłam do łazienki.
Od pięciu dni w moim żołądku nie znajdowało się nic oprócz niegazowanej wody mineralnej i tabletek nasennych. Z dnia na dzień moje uda i brzuch nabierają nowych kresek, które nakrywają poprzednie cięcia.
 Gdy znalazłam się w łazience pierwsze co chwyciłam w ręce była to miara krawiecka, którą   owinęłam się  na około.
- KURWA! – krzyknęłam, gdy zobaczyłam cyfrę  55.  Wściekła zwinęłam miarę w kłębek i rzuciłam  gdzieś w stronę okna, po czym spod zlewu wyciągnęłam wagę. Delikatnie jedną stopą dotknęłam urządzenia i czekając aż pokaże się tam cyfra 0.00. Stanęłam na niej.
Moje serce w trybie natychmiastowym powędrowało do gardła, a  ręce zacieśniły  się w uścisku tak, że mogłyby przebić moja skórę. Jeszcze gorszym rozczarowaniem było to, gdy spojrzałam w dół i zobaczyłam  53.1  kg. To wywołało, że nie wytrzymałam i wybuchłam, a po mojej twarzy zaczęło  spływać  coraz więcej łez aż mój obraz stał się zamazany. Nerwowo prawą ręką zaczęłam szukać drzwiczek od szafki, w której znajdowały się żyletki. Nie myśląc długo chwyciłam jedną i przyłożyłam do mojej ręki, przyciskając ją mocno do skóry. To jest kara – odezwał się mój drugi głos w głowie, dzięki któremu zaszłam tak daleko. Zamknęłam oczy i przygryzłam dolną wargę po czym przeciągnęłam ostre narzędzie po mojej  bladej skórze powodując długą kreskę, na której z każdą sekunda przybywało coraz więcej ciemnoczerwonych kropek.
-Auu – zasyczałam z bólu, a po moim ciele przeszło tysiące ciarek spowodowanych pieczeniem.
Gdy chciałam ponowić próbę, usłyszałam jak coś spadło i się rozbiło. Wystraszona natychmiast odłożyłam żyletkę i poderwałam się na równe nogi.
Spoglądając w lustro, pomijając fakt, że zobaczyłam grubą świnię, mój makijaż był rozmazany po całej twarzy. Z kosmetyczki wyciągnęłam tonik do demakijażu i wlewając go na chusteczkę, szybko zacząłem zmywać tą katastrofę. Gotowa ostatni raz spojrzałam w swoje odbicie i wyszłam.
- Mamo – powiedziałam zażenowana, gdy zobaczyłam pijaną matkę chodzącą po ścianach. Niechętnie podeszłam do niej bliżej i pomogłam jej wstać.
- Zostaw mnie! – zaczęła krzyczeć i rzucać się na wszystkie strony.
- Ja tylko chce ci pomóc – powiedziałam cicho przytrzymując ją za ramię. Gdy w końcu złapała równowagę, powoli zaczęłam iść z nią w kierunku jej sypialni.
- Alina! – usłyszałam męski głos dobiegający z salonu. Nie tylko nie to. Zdenerwowana przyśpieszyłam kroku i gdy znalazłyśmy się przed drzwiami pchnęłam je do przodu, zaprowadziłam mamę do samego łóżka, a sama poszłam na dół skąd dobiegały owe krzyki.
Idąc po schodach czułam niepokój. Moja matka jest nieobliczalna i nigdy nie wiesz kogo przyprowadzi do domu.
- No nareszcie kocie  – powiedział. Fu na samą myśl, że nazwał mnie „kocie” wywołało  u mnie odruch wymiotny.
- Może pan wyjść? – zapytałam cicho wpatrując się na moje białe, ocieplane skarpetki.
-  Ty nie jesteś Alina – powiedział ilustrując mnie z góry na dół. Pierwsza myśl, która pojawiła się  w mojej głowie - mamo niżej  to ty nie mogłaś upaść. Owy facet  ma na sobie garnitur  i jest strasznie spocony. Na jego głowie nie ma ani jednego włosa, a sylwetka jest tradycyjna jak u faceta po czterdziestce, czyli brzuch na wierzchu. Pewnie zdradza żonę albo jest jeszcze prawiczkiem.
- Kim jesteś? – podszedł bliżej mnie, a moja intuicja mówiła „UCIEKAJ”. - Jesteś ładna, nawet ładniejsza od Aliny – powiedział łapczywie łapiąc mnie za rękę. Zaczęłam się szarpać, ale on tylko zacisnął uścisk tak, że przez chwile myślałam, że stracę przytomność. Zaciągnął mnie w stronę tapczanu i pchnął mocno na niego, po czym położył się na mnie i zaczął natarczywie całować i rozbierać w tym czasie mój kremowy sweter. Czułam jak w jego spodniach zaczyna robić się wybrzuszenie. To mój koniec. Po długim męczeniu, gdy zdjął ze mnie górną część garderoby, zaczął rozpinać moje spodnie. Nagle zadzwonił dzwonek. Napastnik zaciekawiony przerwał pocałunek i spojrzał w stronę drzwi. Teraz albo nigdy – powiedziałam w myślach i wykorzystując jego nieuwagę chwyciłam pilota i z całej siły uderzyłam go nos. To był duży błąd, bo on uderzył mnie dwa razy mocniej, ale w twarz.
- Tak nie będziemy grać suko! – powiedział zabierając drugi zamach, aby mnie uderzyć, ale nagle z jego nosa zaczęła kapać krew. Na całe szczęście mężczyzna należał do tej grupy ludzi, którzy mdleją na jej  widok.
Gdy stracił przytomność zepchnęłam go ze siebie i jak najszybciej pozbierałam swoje porozrzucane rzeczy i wybiegłam z tego  pieprzonego domu, łapiąc po drodze moje białe converse i torebkę.

*

Biegłam tak szybko, że potykałam się o własne nogi, a po moich policzkach łzy lały się litrami... Zatrzymałam się dopiero w parku, aby ubrać buty. Głębiej zastanawiając się nad tą całą sytuacją  musiało to wyglądać  bardzo dziwnie, bo dziewczyna we krwi, uciekająca na boso, w ręce trzymająca sweter – to nie jest codzienny widok, chociaż z drugiej strony jest tak ciemno na dworze, że pewnie nikt mnie nie widział.
Gdy zawiązałam drugą sznurówkę, podniosłam głowę  do góry i stanęłam na proste nogi.
Ruszyłam do przodu cały czas obracając się  do tyłu czy na pewno jestem tu sama. Gdy usłyszałam jakiś szelest postanowiłam zapalić  papierosa. Odprężę się, zapomnę co się stało. To świetny pomysł – uśmiechnęłam się i z tylniej kieszonki  torebki, wyciągnęłam paczkę Marlboro.
Nagle do moich uszu dobiegł dźwięk strzału. Zaciekawiona  odwróciłam się na pięcie i to co tam zobaczyłam spowodowało, że upuściłam peta z ręki.
Kilka metrów  ode mnie  dość wysoki mężczyzna, ubrany w czarne spodnie i biały top, który odkrywał jego tatuaże, trzymał pistolet w ręce i celował w stronę dość drogiego auta, za którym biegł. Stałam tępo wpatrując się w tajemniczego faceta, który już po raz drugi załadował urządzenie. Chyba nie trafił.
 Byłam tak przerażona tym co widzę, że  moje kończyny  nie chciały ani drgnąć. Ścisnęłam dłonie w pięść,  gdy  ciemna postać ruszyła w moim kierunku. Kurwa chyba mnie zauważył! Pora byłoby stąd uciekać, ale niestety byłam tak przerażona, że nie mogłam wykonać nawet najprostszego  ruchu, a co dopiero biegać. Tak szczerze mówiąc to  nie jestem w tym za dobra.
Podszedł na tyle blisko bym mogła mu się dokładnie przyjrzeć. Miał może z dwadzieścia parę lat. Chociaż pozory mylą.
-Chodź – powiedział wyrywając mnie  tym czasem z rozmyśleń o jego osobie. Moja głowa automatycznie zaczęła kręcić na nie. Miałam ochotę  się położyć i rozpłakać jak małe dziecko, gdy nie dostanie zabawki.
- Proszę, zostaw mnie – powiedziałam czując jak moje nogi uginają się w kolanach. On tylko odkaszlnął i energicznie chwycił moją lodowatą dłoń splatając ze swoją  w koszyczek. Zdziwiona  założyłam opadające włosy za ucho i delikatnie podniosłam swoją głowę tak, aby spojrzeć mu w twarz. Dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego to, akurat ja mam takiego pecha do mężczyzn?
- No rusz się kurwa!  - krzyknął, gdy stałam w miejscu i nie chciałam drgnąć. Ja nie mam zamiaru niegdzie stąd iść.


Dodałam pierwszy trochę wcześniej z racji tego ,że mam mały dylemat co zrobić z Chanel. pomijając to mam nadzieje ,że zaciekawiłam was moja historia . 

Zdarzenie będą bardzo filmowe , ale to tylko FanFiction J
Love u x

24 komentarze:

  1. oo czad xx czekam na next xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie się zaczyna coś innego nie ten sam scenariusz co w większości czekam na nn <3 Lazy.

    OdpowiedzUsuń
  3. ale fajny xd kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  4. jejku *.^ genialny xx
    już nie mogę się doczekać następnego xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie jestem na tak. Rozdział super! Bardzo ciekawie to zaczęłaś. Z początku miałam wrażenie, że może za dużo akcji, jak na pierwszy rozdział, ale zmieniam zdanie, gdyż ciekawie to połączyłaś. W końcu uciekając od problemów wpadamy w następne, co bez wątpienia tyczy się głównej bohaterki...
    Ach, no i z niecierpliwością czekam na następny rozdział.

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. jeju, jak ja się ciesze, że zostawiłaś mi link do tego bloga *-* ;D
    pomysł na fabułę - świetny
    styl pisania - jeszcze lepszy
    no i jest długi rozdział, a to wielki plus w moich oczach <3
    będę na pewno czytać, komentować i wgl <3
    Lots of love xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział. To dopiero początek, ale czytając nie nudziłam się ;D
    http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć : * Rozdział ekstra. Mam pytanie: sama robiłaś bloga czy ktoś ci w tym pomógł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm jeśli chodzi ci o fabułę to od samego początku do końca ja ją wymyśliłam :>
      A jeśli chodzi ci o to czy sama go stworzyłam to : Tak , sama ♥

      Usuń
    2. A byś chciała mi pomóc w nowym wystroju bloga?

      Usuń
  9. Wow genialne od samego początku zaczyna się bardzo ciekawie i na pewno będę dalej czytać. Czekam z niecierpliwością na następny i zapraszam do siebie:
    http://i-love-my-life-33.blogspot.com/

    Zoey

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, już z góry mówię, że bede śledzić historię tej dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wrrr, nie powiadomiłaś mnie! A ja właśnie sprawdzam, patrzę i widzę pierwszy rozdział !
    No normalnie zjem Cię xD
    A tak serio to rozdział świetny, potrafisz operować uczuciami i emocjami. Strasznie szkoda zrobiło mi się Arii (wybacz jeśli pomyliłam imię). No w jakim świecie Ona żyje jest przerażające. Ten moment, gdy spojrzała na wagę mnie dobił. Serio, tylko 53 kg? Prawidłowo powinna chyba ważyć z dziesięć kilo więcej, nie?
    A Mr. Louis już mi się podoba ^.^
    Nie zaczął od założenia jej worka na łeb xd tylko wziął ją za rękę xd Słodko :D
    Czekam na nn i pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ołłłl bardzo Cię przepraszam !!! ♥ Totalnie wyleciało mi to z głowy .
      Tak dobrze napisałaś :)
      Dokładnie to idealna waga to 60-75 kg , ale jest anorektyczką więc zniżyłam ♥
      Bardzo się cieszę ,że ci się spodobało :>
      x

      Usuń
  12. Fajna ta panterka jak się dodaje komentarze :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Super! Bede czytaj

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten rozdział jest naprawdę cudownyyyyy!
    Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  15. GENIALNE! Po prostu brak mi słów.. Ta historia jest taka niepowtarzalna i niesamowita.. Zapiera wdech w piersiach *_*

    OdpowiedzUsuń
  16. Już na samym początku jest dużo powtórzeń. po "przekroczyłam futrynę" nie musi już być drzwi, bo trochę niszczy wygląd, takie ja mam odczucie, ale masz ładny styl, bardzo dokładny i precyzyjny :)

    Dobre było jak omdlał na widok krwi :) - uśmiałem się z tego fragmentu.

    Podoba mi się sam pomysł na pierwszy rozdział. Zaciekawia i chce się wiedzieć co będzie dalej. Mało tego podoba mi się sam pomysł na bloga, bo wkurza mnie, ze teraz wszystko jest takie cukierkowe, że piękne domy, kochani rodzice co czepiają się o wagary. Na pewno będę zaglądał tu częściej. Jeszcze dziś postaram się przeczytać i skomentować kolejne rozdziały.

    Sam zapraszam do mnie (do nas, bo ja nie piszę sam).

    Zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=P4icbFfQHU8&feature=youtu.be

    Link do bloga: http://a-a-a-v-o.blogspot.com/

    I opis bloga: Czy zastanawialiście się kiedyś nad sensem słów "Amor vincit omnia"? Tworzą całkiem zgrabne zdanie, ładnie brzmią, ale czy ta złota myśl jest prawdą nad prawdami? Amanda pochodzi z rozbitej rodziny. Nie jest zadowolona z tego gdzie rzucił ją los. Matka zagląda do kieliszka, ojciec to nowobogacki dupek, a ojczyma nazywa mianem nieudacznika, bo nie potrafi zarobić na byt rodziny. Amanda ma przyjaciela - Krzyśka, to z nim przeżywa pierwszy raz, ale po przyjacielsku, bo nie wierzy w miłość...i tu historia mogłaby się rozwijać dalej i pięknie zakończyć. Chłopak mógłby jej udowodnić, że kocha, a ona zaczęła wierzyć w to wyższe uczucie. Jednak życie nie jest bajką i rzadko kiedy kończy się happy endem. Kilka ulic dalej mieszka mężczyzna, bo już z pewnością nie chłopiec. Mężczyzna jest studentem, mieszka z dwójką młodszych od niego przyjaciół. Ten facet dużo przeżył, choć większość to wina jego złych decyzji. Przyszły neurolog wychował się w domu dziecka, a potem zaczął zarabiać w bardzo nieprzyzwoity i nielegalny sposób, ale to wszystko po to by zdobyć cel jaki sobie wyznaczył. Amanda i Aleksander - dzieli ich dekada jeśli mowa o wieku, prawdopodobnie nigdy by się nie poznali, gdyby nie ich wspólny przyjaciel - Kamil. Aleksowi wydaje się, że Amanda to nie jego liga, ale mimo to chce o niej dowiedzieć się czegoś więcej, no i się dowiaduje, że to zimna suka, która idzie do celu po trupach, na dodatek jest winna śmierci swojego byłego. Każdy normalny mężczyzna odwróciłby się na pięcie i zapomniał o takiej Femme Fatale, ale nie Aleksander. Dochodzi między nimi do kolejnego przypadkowego spotkania i szermierki słownej. Wydaje się, że tych dwoje nigdy się nie polubi, ale mimo tego on ją całuje. Amanda nie wiąże z nim żadnych nadziei, bo według jej kryteriów on nie jest kimś godnym uwagi, a dlaczego? Za słaby samochód, mieszka z przyjaciółmi, na dodatek rudawy... nie nadaje się na sponsora, a dla niej mężczyźni to sposób na zarobek, przeżycie, spełnienie marzeń i ambitnych planów. Amanda w wieku siedemnastu lat dorobiła się samodzielnego mieszkania i to właśnie Aleksander pomaga jej w remoncie, dziewczyna dowiaduje się, że jest on neurologiem dziecięcym i zmienia o nim nieco zdanie... nagle zawiesza na nim oko. Idą do łóżka, ale nie za kasę i nie dla kasy... normalnie, po przyjacielsku. I w rok ich życie odwraca się o sto osiemdziesiąt stopni, a wszystko przez obsesyjną miłość, kłamstwa, zdrady i niedopowiedzenia. Amanda broni swojego zdania, on narzuca jej swoje. Dochodzi do kłótni, rękoczynów, ślubu, rodzicielstwa, powrotu trudnej i dawno już zapomnianej przeszłości... i nagle pojawia się jedna myśl "czy miłość naprawdę może zwyciężyć wszystko?". To opowieść zaczynająca się od dwojga ludzi, którym trudno żyć razem, ale osobno też już nie potrafią.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaki frajer z tego gostka, co go jej matka przyprowadziła do domu! :o
    Aaa ile się dzieje, idę dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Trochę dziwny ale jak mnie wyciągnelo
    Kocham tego bloga <3
    Juska

    OdpowiedzUsuń
  19. Supeer . Jesteś naprawdę dobra . : *

    OdpowiedzUsuń