środa, marca 05, 2014

18.Nienawidzę dzieci

Zapamiętać! Nigdy nie cieszyć się z utraty wagi przy pielęgniarce. Moja radość okazała się nie na miejscu, bo od razu zostałam odesłana do psychologa. Czuję się chora psychicznie! Przecież ja nie potrzebuje osoby, która będzie wmawiać mi, że robię źle. To zrobiło się już nudne. Założyłam nogę na nogę i udawałam znudzoną sukę.
Nich te wszystkie pielęgniarki wiedzą, że ze mną nie można zadzierać. Bałam się psycholożki, wiem z różnych blogów, że są one bardzo wredne. Przez ten okres, czasu od kiedy poznałam Tomlinsona i jego świat, wiem, że nie nigdy nie można pokazać tego, że jest się słabym – zniszczą cię. Nie chcę litości, którą ofiarują mi wszystkie trzecie osoby. Tak naprawdę to tylko jakiś czubek chce, by ktoś nad nim chodził i się o niego troszczył.
Uważam, że to całkowicie niepotrzebne. Tylko ty sam jesteś swoim największym przeciwnikiem. Jeśli nie pokonasz swoich lęków zwariujesz. To także logiczne, że to ty  ustalasz swoje własne cele i granice. Moim celem jest ważyć trzydzieści siedem kilo, a granicą nie jeść więcej niż 500 kalorii.
Drzwi się uchyliły, a w nich stanęła niewysoka, puszysta kobieta w średnim wieku. Przepraszam czy ta otyła  osoba  ma mnie pouczać o tym, jak mam jeść? To będzie zabawne. Na śniadanie dwie tabliczki czekolady, obiad - pizza, kebab, hamburger, hot-god, podwieczorek - deser, przekąska i kolacja o 10 pm.
Gdy usłyszałam jak zaczyna się wydzierać, że mam do niej podejść nabrałam powietrza i podniosłam się z wygodnego siedzenia i ślamazarnym krokiem przemierzałam krótką odległość między nami, by wydłużyć czas chociaż trochę zanim mnie zabije. Otyła kobieta zasiadła na dużym skórzanym fotelu, który pod jej ciężarem opadł jeszcze niżej, pokazała ręką, bym zrobiła to samo tylko naprzeciw jej. Postanowiłam jednak być miła, ciekawe jak mi to wyjdzie? Pora udowodnić silną wolę.
- Co cię do mnie sprowadza? – zapytała, a mi na język sunęła się riposta. Jak można zadać takie pytanie na tym oddziale? To chyba oczywista sprawa. Widać, że jest jakaś niedorobiona.
Milczałam.
- Może przedstawisz się na początek? – zapytała. Podniosłam brew do góry i posłałam jej pytającą minę. Czy ona sprawdza moją wytrzymałość? Nie, uda mi się! Nie poddam się, będę miła. Pora, by wróciła dawna Aria, którą zepsuł  Louis, chociaż nigdy nie lubiłam lekarzy. Nie miałam do nich szacunku, rzecz jasna, gdy mnie pouczali. Jeżeli nie wchodzili mi w drogę to w porządku i ja zostawałam potulna jak baranek.
- Może pani zacząć już przesłuchanie? – zapytałam jak najmilej potrafiłam. Może mi to nie wyszło, ale ona zachowywała się tak, jakby była to jej pierwsza wizyta po studiach. I ona miałami  mi pomóc...
- Nie traktuj tego jak atak. Jestem tu po to, by cię wysłuchać i wytłumaczyć, czym skutkuje niejedzenie – jej ton głosu był spokojny. Pomyśleć, że zastanawiałam się kiedyś, dlaczego na psychologie dostają się opanowane osoby. Teraz już wiem.
- Wiem czym skutkuje, znam to na pamięć – zauważyłam. – Ale to nie zmienia faktu, że nie będę jeść – wzruszyłam ramionami. Starałam się, aby mój głos był jak najbardziej miły. Kto wie jak wyszło.
- Nie chciałabyś mieć dzieci? – zapytała z nadzieją, że i to poskutkuje. Moja wyobraźnia zaczęła wytwarzać obrazy z Louisem, a wokół nas dwójka dzieci  - dwojga chłopców. Boże! Nie, nie, ja o tym wcale nie myślałam.
Ja przecież nienawidzę dzieci! I ich nie będę miała, nigdy.
- Nienawidzę dzieci – odparłam obojętnie. Moje zdanie ją zdziwiło, ponieważ otworzyła usta, by po chwili zasłonić je ręką.
- Co one ci zrobiły? – zapytała przerażona tak, jakbym była seryjnym mordercą pociech. Sama nie wiem. Jej pytanie odbiło się w mojej głowie. Może po prostu nie chciałam być taka jak matka? Wiem, że mój charakter jest ciężki i nie panując nad swoimi emocjami, miałabym wychowywać dziecko? Które płacze? Przecież  ja z nim był beczała. Wykończyłabym siebie i je.
- Nic - odparłam cicho. Czułam jak do moich oczu cisną się łzy. Nie mogę płakać, nie pokażę, że jestem słaba.
- To, że miałaś trudne dzieciństwo, nie ma prawo decydować o tym, jaką będziesz matką – odpowiedziała. Ta kobieta jest jakimś jasnowidzem? Spuściłam wzrok na swoje dłonie, którymi nerwowo się bawiłam.
- Sk-skąd pani... Wie o mo-im dzieciństwie? - zaczęłam się jąkać. Pomimo mojego pytania nie nawiązałam z nią kontaktu wzrokowego.
-To widać kochanie. Zamknięta w sobie dziewczynka, która nie mogła znaleźć uznania. Jej pocieszeniem była tak zwana Ana – anoreksja, która tylko z początku udaje przyjaciółkę tylko po to, by cię zniszczyć – jej głos przyprawił moje plecy o ciarki,  a po mojej szyi spłyną pot. To upokarzające. Wstyd mi za to co ona wygaduje, bo wcale tak nie było  Eh kogo ja oszukuję.
Może faktycznie jest najlepsza w tej branży?
- Pewnie należysz do tych osób, które chcą umrzeć i przez to robisz sobie kreski na rękach kochanie, ale to nic nie zmieni, nie cofniesz przeszłości – powiedziała delikatnie, ale to tylko mnie zdenerwowało.
- Pani nic nie wie! – odsunęłam krzesło stając przed nią. - Nie ma pani prawa oceniać mnie i moją przeszłość!  Proszę zostawić mnie w spokoju! Może ja chcę umrzeć? To jedyne na co zasługuje taka dziwka jak ja - to ostanie zdanie powiedziałam trochę ciszej. Odwróciłam się na pięcie i skierowałam się w stronę drzwi. Dotknęłam klamkę, a za mną rozniósł się donośny głos psycholożki.
- Na pewno chcesz wyjść? – próbowała zrobić mi wyrzuty.
- Tak – odparłam, trzaskając drzwiami.



                                                                       ~*~

Leżałam skulona na łóżku i bezcelowo wpatrywałam się w ścianę. Po tym, gdy przyszłam od pani najmądrzejszej psycholog następną wizytę miała Nicki, więc miałam chwilę, by wszystko przemyśleć. Całe życie dążyłam do tego, by być perfekcyjną i przez jedno potkniecie wszystko posypało się jak domek z kart. Mogłam tego wieczoru nie kierować się do parku, nie byłabym świadkiem zabójstwa, nie poznałabym Louisa. Trzymałabym się myśli, że jego świat istnieje tylko na filmach.  Pewnie gdybym nie była dziwką i nie jadłabym tam, byłabym idealna, ale nie, zamiast tego muszę leżeć w szpitalu.
Cały czas po głowie krążą mi słowa Louisa „ona jest dziwką”. Przyzwyczaiłam się do tego słowa, ale z jego ust  to strasznie zabolało. Nie spodziewałam się tego z jego strony, zresztą o co on się gniewał? Był zazdrosny o Harrego? Przecież to niedorzeczne. Nawet nie jesteśmy razem, więc o co mu chodzi? Co mu do tego, jeżeli będę chciała to umówię się z Harrym i chuj mu w dupę. Niech zajmie się swoimi dziwkami.
Do mojej głowy zaczęło napływać zbyt dużo wspomnień. Podniosłam się, usiadłam po turecku i oparłam się plecami o zimną ścianę. Spuściłam wzrok na dół tak, aby moją twarz przykryły rozpuszczone włosy. Zaczęły po niej spływać łzy. Nie chcę tu być. Wzdrygnęłam się, gdy usłyszałam otwierające drzwi, lecz nie spojrzałam w tamtą stronę. Pewnie Nicki przyszła od tej wariatki. Niestety jednak się pomyliłam.
- Aria, ktoś chce się z tobą zobaczyć, jest w poczekalni – odpowiedziała pielęgniarka i wyszła trzaskając drzwiami. Co za kultura. Niechętnie podniosłam się z łóżka, wsunęłam w stopy swoje trampki i nałożyłam na siebie porannik, który pożyczyła mi Nick. Kto wiedział o tym, że tu jestem? W głębi duszy narodziła się nadzieja, że to Louis chce mnie przerosić, ale pewnie był zbyt zajęty bajerowaniem ten nowej laski, co macha flagami.
Stwierdzam, że szłam wolniej niż ślimak. Nie zbyt śpieszyło mi się na to spotkanie. Przystanęłam przed dużymi szklanymi drzwiami i dopiero wtedy mogłam zobaczyć swoje odbicie. Pod oczami miałam  wory, włosy ułożone w niechlujnego kucyka, a wszystko to podkreślała blada cera. Wyglądałam jakbym wstała z trumny i jeszcze ten mój chód.
Wzdychnęłam i wyszłam na korytarz. Zilustrowałam wszystkie siedzenia, na jednym z nich siedział chłopak. Na głowie miał założony full cap tyłem do przodu. Od razu rozpoznałam Harrego. Odruchowo odwróciłam się w tył i chciałam uciec. Moja nadzieja pękła jak bańka mydlana. Spodziewałabym się Candy, Arona  albo Liama. Nigdy w życiu Harrego. Nawet nie śmiałam tak myśleć. Niestety na tym oddziale jak i innych trzeba zadzwonić na domofon, aby dostać się do środka. Bezpieczeństwo, by nikt się nie wkradł czy coś, ale zanim te szanowne pielęgniarki, które pewnie popijają sobie teraz kawę, ruszą ten swój zadek, Harry zdążył do mnie podejść i zablokować drzwi. Po chwili rozległ się charakterystyczny dźwięk, mówiący, że można wejść.
- Możesz mnie przepuścić, proszę? – zapytałam grzecznie, gryząc wnętrze policzka. On zaśmiał się gardłowo i założył  opadający na moją twarz kosmyk włosów za ucho, głaskając mnie przy tym po policzku. Bałam się go tak samo jak Louisa. Obydwaj są nieprzewidywalni.
- To ja zawiadomiłem pogotowie – powiedział, a ja rozchyliłam wargi ze zdziwienia. Obstawiałam Candy lub jakiegoś przechodnia, przegrałabym.
- Taaak, dziękuję – przeciągnęłam samogłoskę w pierwszym wyrazie, chciałam, by wyczuł ten sarkazm.
- Myślałem, że wyjdziesz szybko, ale potem powiedziano mi, że masz niedowagę – zaczął, a ja domyśliłam się, o co mu chodzi. Nie chcę, by on następny robił mi wyrzuty z tego powodu. – Już wcześniej  zauważyłem, że jesteś za chuda, ale anoreksja? – wyszczerzył oczy. Martwiła mnie sprawa, że to za jego sprawą tu jestem. Nie chciałam nigdy się tu znaleźć, słyszałam o tym jak traktują tu dziewczyny i obiecałam sobie, że tu nie trafię. Obietnica jednak została złamana i takim oto sposobem siedzę tu na oddziale zamkniętym.
- Dasz mi spokój? – zapytałam troszkę podirytowana. Do tego przez otwarte okno na korytarzu strasznie wiało i na moich dłoniach pojawiła się gęsia skórka. Ku mojemu nieszczęściu Harry to zauważył i objął mnie swoimi ramionami. Speszyłam się i próbowałam uwolnić jakoś z jego szczelnego uścisku, ale bezskutecznie. W końcu poddałam się i przyłożyłam głowę do jego torsu mocząc przy tym jego koszulkę, ponieważ naszła mnie przeraźliwa histeria.
- Tu jest strasznie, proszę, zabierz mnie stąd - szlochałam z nadzieją, że może Harry wyciągnie mnie z tego psychiatryka. On położył swoją dłoń na moje plecy i zaczął mnie gładzić. Czyli muszę tu zostać.
- Aria, oni ci tu pomogą – stwierdził. Jeżeli przez pomaganie mówi „zresetują ci mózg” to tak. Zgadzam się.
- Wypiorą mi mózg – stwierdziłam jednoznacznie, wyłączając się z naszej rozmowy. Patrzałam w jeden punkt i wyobrażałam sobie, co mogłabym robić, gdyby mnie tu nie było. Jakby wyglądało moje życie bez Louisa i jego kolegów. Ciekawe czy też bym tu leżała, a może dawno byałbym zakopana w trumnie? Potrząsnęłam głową, aby odpędzić te złe myśli. Nie chcę umrzeć? Zmieniłam się.
- Aria, nie sądzisz, że powinnaś wytłumaczyć Louisowi, że wcale się nie całowaliśmy? Nie żeby mi to przeszkadzało czy coś – zapytał Harry wybijając mnie równocześnie z rozważania nad śmiercią. Rozszerzyłam oczy ze zdziwienia. Skąd on wiedział, że Louis tak uważa? Co, już zdążyli się pogodzić i jest męska solidarność? Czyli przyjaciele na zawsze, dupy odchodzą i przychodzą. Co ja gadam.
- Skoro ci to nie przeszkadza to w czym problem? – zapytałam udając znudzoną.
- Widzę jak cię to boli – odparł, na co momentalnie zakryłam twarz. Aż tak bardzo widać to, że zraniły mnie jego słowa? Moja maska nie zadziałała? Ulżyło mi, gdy drzwi się otworzyły, a w nich stanęła pielęgniarka mówiąca, że mam iść na kolację. - Przyjdź jutro o tej samej porze – dodałam wchodząc do środka oddziału. Zaczyna się. Ciekawe jakie panują tam zasady, bo to chyba oczywiste, że nie zjem nic. Ostatni raz spojrzałam w stronę Harrego, który przyglądał mi się.
Posłałam mu słabe spojrzenie i skierowałam się za sylwetką pielęgniarki do stołówki. Pchnęłam przezroczyste drzwi do przodu i weszłam do ciemno-niebieskiego pomieszczenia… Zdziwiło mnie, że byłam tu tylko ja. Czy jest tu jakaś kolejka?
- Podejdź tu, kochanie – z zamyślenia wyrwała mnie kucharka, wychylająca się z okienka, przez które podaje jedzenie. Ciekawie się zapowiada. Leniwym krokiem ruszyłam w jej kierunku i wyciągnęłam ręce w jej stronę, by zaraz na nich znalazła się duża taca. Czekolada, hamburger, Cola, snikers i dwa twixy. Bomba kaloryczna. Gapiłam się w to jakieś parę minut, aż w końcu otrzeźwiałam i podeszłam do kosza. Wysypałam słodkości i rzuciłam tacą gdzieś na bok. Tyle lat męczyłam się, by nie zjeść nawet okruszka i mam to teraz zepsuć? Bo oni mi karzą? Nie lubię słowa „musisz”, preferuję „możesz” albo „chcesz”. A ja gdybym chciała zjeść to bym zjadła.
Odwróciłam się na pięcie, gdy usłyszałam krzyki kucharki, która podawała mi jedzenie.
- Jesteś niedojrzała! Dzieci nie mają co jeść, a ty wywalasz jedzenie! Cholera – jej ton głosu z każdym  nabranym powietrzem zaostrzał się. Przez chwilę myślałam, że do mnie podejdzie i trzepnie przez głowę, ale to nie nastąpiło, bo wyszłam ze stołówki. Idąc korytarzem, zauważyłam jak jedna z dziewczyn zapakowuje swoją walizkę. Zmierzyłam wzrokiem jej figurę. Przytyła co najmniej 20 kg, to dlatego ją wypuszczają. Jak ona mogła się na to zgodzić? – zastanawiałam się. Oparłam się plecami  o ścianę i przymknęłam oczy, złapał mnie skurcz. Często mi się to zdarza. Doskonale zdaję sobie sprawę, że wyniszczyłam organizm, ale nie mam zamiaru  z tym nic zrobić.
Szkoda moich nerwów. Dzisiejszego dnia nie jadłam nic, o ile się nie mylę tu leżą osoby, które chcą się leczyć i jedzą dużo tak jak Nicki, a ja do nich nie należę. Nie jest ze mną aż tak źle, by upaść tak nisko. Nie po to przepłakałam tysiące nocy, a na moich nadgarstkach pojawiły się kreski, które przypominają mi o tym, jak trudno było mi zostawić jedzenie. No, bo jak tłusta świnia może z dnia na dzień przestać jeść? Do tego potrzebna jest silna wola, której ja nie miałam.
Wyrobiło się to u mnie z czasem, który niemiłosiernie się dłużył. Każdy dzień był jak wieczność, a miesiące - niedoczekaniem. Przy życiu trzymała mnie myśl, że  nadejdzie taki dzień, gdy stanę przed lustrem i powiem „dobra robota”. Niestety ta chwila nie nadejdzie tak szybko. Jestem w połowie pracy, więc jeszcze druga część  – ta trudniejsza.

To co przeżyłam z Louisem jest jak kropla w morzu przy tym, co mnie jeszcze czeka. Wiem, że jeśli nie przytyje zostanę tutaj na zawsze, więc  pozostało tylko jedno i tym wyjściem jest ucieczka.




Hi .
Przepraszam was ,że tak długo :<
Jeszcze mi się usunął 19 rozdział. Mam zjebany humor koleżanka mnie wnerwiła więc bardzo was przepraszam .
Zadawajcie pytania jeśli je macie :) 
Rozdział nudny i nic się nie dzieje .
40 komentarzy = next  xx

47 komentarzy:

  1. Świetny. Czekam na kolejny <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  2. Brakuje mi Louis'a. Mam nadzieje, że w następnym rozdziale się pojawi, że przyjdzie razem z Harry'm do Arii. Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały rozdział !
    Czekałam na niego i w końcu się doczekałam :D Jest wspaniały !
    Jak to się usunął ? ;c

    OdpowiedzUsuń
  4. Uhuhu, świetny rozdział :3 Nie spodziewałam się, że to właśnie Harry ją odwiedzi. Na początku myślałam, że to Louis, ale jednak myliłam się :) Czekam na dalszą część z niecierpliwością. Pozdrawiam, Weronika z http://you-and-me-equals-we.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny jak zwykle :) Louis to chuj i nie zasługuje na Arię... Ale mimo to brak mi go. :( Liczę że w końcu się pojawi. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda mi Arii ;<
    W cale nie nudny, nie znasz się !! xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój blog jest GENIALNY! Kocham go ,a Louis powinien jej pomóc a nie mówić ,że jest dziwką.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały,genialny,idealny.perfekcyjny c; czekamy na next :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję,że do Arii wkrótce dojdzie,że to co ze sobą robi to,że skazuje samą siebie na śmierć.Pomimo tego,że ona chce teraz,to myślę,że Louis jakoś przybędzie jak jakiś superbohater nooo i jakoś to będzie. Chociaż na pewno łatwo nie pójdzie.Rozdział genialny :) Cudo,każdy rozdział czytam z tak zapartym tchem,że później jestem cała czerwona,heh.

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski genialny ...i wszysko co najlepsze do opisania tego bloga nie moge sie doczekac nn pozdrawiam i zycze weny ! Do napisania - Zuzia @Zuzupec <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo *-------* świetny rozdział ledwo wytrzymałam do następnego <3 masz wielki talent awww kocham Cię <3 nie mogę doczekać się następnego :*** ~~ @WikiKw

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowne !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudo , tylko tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny rozdzial! Waze i mam tyle samo wzrostu co Aria ohoh :) nie moge doczekac sie nexta. X @needmy5idiots

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział jak zawsze fantastyczny!
    Mam nadzieje, ze w nastepnym pojawisie juz Louis :) Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Już nie mogę się doczekać kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super, już czekam na jakąś akcje z Lou i Ari :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niech cos sie zacznie dziac :*
    Czekam Na next :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Supcio, czekam na scenę z Louuu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. omg, kocham to <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne jak zawsze ! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Idealnyy czekamy na kolejnnny. Oby jak najszybcieeej ^.^ / A.

    OdpowiedzUsuń
  23. świetny ;* najlepsze było u tej psycholog <3 już sie nie moge doczekać nexta :**

    OdpowiedzUsuń
  24. Extra ! czekam na nn. Jestem ciekawa jak akcja się rozwinie.
    Pozdrawiam
    Aqua
    zapraszam na 9 rozdział http://aquasenshi.blogspot.com/2014/03/rozdzia-9.html

    OdpowiedzUsuń
  25. LOUIS RUSZ TĘ DUPĘ I MARSZ JĄ UWOLNIĆ Z TEGO WARIATKOWA.
    Bo się wkurzę i sama Ci skopę tę piękną dupę, która ma chyba swoją własną orbitę czy co, to tam jest.

    OdpowiedzUsuń
  26. Swietny! Jestes wspaniala

    OdpowiedzUsuń
  27. Wspaniały *.* / T.

    OdpowiedzUsuń
  28. Super opowiadanie *.*

    Zapraszam na mojego bloga : http://welcomeinmystrangelife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział :) W twoim opowiadaniu nie ma miejsca na nudę. Zawsze się coś dzieje. Musze powiedzieć, że szkoda mi Arii. Przecież ona sama siebie krzywdzi, jeżeli nie przestanie, to możliwe, że skaże się na śmierć :'( A tak ją lubię. Jej nie można nie lubić :) Mam nadzieję, że jej tam w jakiś sposób pomogą, jeżeli nie ucieknie xD I... mało Louisa :/ Ale poprzednio był tak perfidnie chamski -.- Ale gdyby Aria sprostowała to, że nie całowała się z Harry'm, to wszystko było by dobrze, prawda? Nie będę się nad tym rozwodzić i próbować usprawiedliwić Louisa, bo serio zachował się źle, jak prawdziwa świnia ! :/ Ale może Aria i Lou spotkają się w następnym rozdziale? < Po cichu na to liczę > NIECH ON SIĘ RUSZY I DO NIEJ PRZYJEDZIE ! :D Ten gif Seleny jest nieziemski *.* Harry'ego też ;) ♥ Super, że Harry przyszedł do Arii, w ogóle dobrze, że dzięki niemu ona znalazła się w tym szpitalu, bo gdyby nie on ... :/ Chociaż wolałabym, żeby to był Lou ;)
    Nie chcę się wymądrzać czy coś, ale chciałabym ci powiedzieć na przyszłość, że nie powinno się pisać Harrego tylko Harry'ego. A i wcześniej nie napisałam jak piękny jest ten nowy szablon. A wiec szablon masz bajeczny ♥ A Selena/ Aria wygląda jak bogini ♥ Cóż... Czekam na kolejny rozdział ;)
    Pozdrawiam i życzę weny
    Monia x
    PS. Zapraszam również do nas. Mam nadzieję, że wpadniesz http://sophieandzayn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Jejku boski rozdział ^_^ Tylko szkoda, że mało Louisa. ;C No, ale czekam na next ^w^

    OdpowiedzUsuń
  31. Naprawdę super rozdział, jestem ciekawa co na to wszystko Louis. Czekam na next :):*

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetny rozdział
    Czekam na nexta ;D

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetne!! Już nie moge doczekać się następnego rozdziału! <3

    OdpowiedzUsuń